wtorek, 11 kwietnia 2006

kurturarny maj

głowa opada. na prawo głowa ta. emocjonująco od świtu do... no w sumie dzień się jeszcze nie skończył. a pani De. dziękuję za niespodziewajkę w postaci zaplanowanego za plecami spotkania autorskiego. (moje marudzenie w życiu nie pozwoliłoby mi na konkretną decyzję.) teraz jeszcze jestem spokojna, ale przyjdzie czas na wzmożoną potliwość rąk, załamany głos, jąkanie, kluchę w gardle i kołek w żołądku, i inne tego typu dolegliwości. jak przypomnę sobie doświadczenia sprzed roku to już przechodzi mnie zimny dreszcz.
bo maj generalnie zapowiada się dość kurturarnie. kalendarz powoli się wypełnia.

moja osoba z moim dziwnym zestawieniem imienia i nazwiska (tak jakoś mi to dziś wyznano) wygrała dziś konkurs na "wiersz miesiąca", w jakże elitarnym gronie koła literackiego.

/tak przy okazji i na marginesie, reklmując tę elitę, zareklamuję również jej "szefową" z nowym miejscem w sieci: www.maria.duszka.pl/


--
a ja nie czuję świąt. pachnie mi to parującym od chłodu powietrzem. dłonie pękają na mrozie. a wszyscy nałogowo ćpają to oziębłe i ostre powietrze. dum-dum-dum. że tak powiem.


♪♪ ani mru mru - miłość francuska.mp3