zrobiłam to. są wyrzuty sumienia, choć wiem, że nie powinno ich być. ale i tak, tak jest lepiej. czuję jakbym otworzyła okno, złapała głęboki oddech, spojrzała przed siebie i zobaczyła wreszcie otwartą klatkę. wszelakie zależności zdecydowanie mi nie służą, a doświadczenia naprawdę zmieniają. sprawdzone empirycznie.
pan się za ładnie uśmiechał, wie pan? zdecydowanie za ładnie. za taki uśmiech powinno się karać. pod prokuratora albo coś. powinien być zakaz takich rozdawania uśmiechów, grzywna być powinna i zabieranie chochlików (żeby nie powiedzieć kurwików) z oczu. o, tak właśnie być powinno. ale nie szkodzi. jeszcze trochę będę pamiętała, potem zapomnę. jeszcze trochę powciskam sobie tego sentymentalnego kitu, zapcham się nim na czas jakiś, aż w końcu będę miała serdecznie dość. a pan tam gdzieś... daleko, daleko. nieświadomy taki. może nawet z kimś innym, może nawet nie pomyśli, że może ja. ale nie ważne, nie ważne... może nie ważne, a może nie.
(w tym miejscu powinnam powiedzieć, że dupa blada, bo wena mi się skończyła... ale się nie poddam, powalczę dalej o sens.)
a tak w ogóle wszystko jest takie jak było. tylko marzenia innoosobowe, choć scenariusz ten sam... i kiedyś kupię sobie kota, jak przystało na porządną starą pannę, takie oto ambitne mam plany. takie, że baa.
(z tym sensem to jak z kredensem. bo nie ma sensu kupować kredensu.)
♪♪ raz, dwa, trzy - oczy tej małej.mp3