środa, 6 września 2006

rozmowa bez słowa

teraz to wiem, najbardziej kuszące to, co nierealne. wiem to też, kiedy nocami wyobrażam sobie jakby to było oprzeć głowę o takie ramię, a potem pozwolić sobie nawet na zamknięciu oczu. tak na chwilę. później mogłabym spojrzeć w tamte oczy, chociaż do tej pory nie wiem nawet jaki mają kolor. i może nadal bym tego nie uważała, może byłabym zbyt pochłonięta patrzeniem. a potem pozwolono by mi zamienić ze sobą słowo, albo i dwa. więcej chyba bym z siebie nie wykrztusiła. wolałabym słuchać. obserwować ruch warg, śledzić mrugnięcia powiek i milczeć. ale przecież to takie nierealne. bo o czym miałabym milczeć z kimś takim? czasem milczeć jest dużo trudniej niż mówić. chociaż z tym drugim też bywa kiepsko.
później moglibyśmy gdzieś pójść. albo lepiej nie, usiąść i nie zauważać swojego istnienia. codziennie mijać się w drodze po bułki do sklepu, do szkoły i na przystanek. udawalibyśmy, że się nie znamy. on może spojrzały na mnie ukradkiem albo w ogóle nie zauważył, kim jestem, że jestem. a tak jest tylko zupełnie przypadkowy dotyk. raz na rok, a może raz na całe życie. potem są słowa, dokładnie nie wiem czego dotyczące. mądre takie jak mądre mogą być słowa takich jak on. i moje udawanie, że wszystko rozumiem. że podzielam to zdanie i jestem wręcz zachwycona. właściwie byłam... jestem wciąż i nadal, ale nie do końca wiem czym. dziś w nocy też będę komponując kolejną niekończącą się opowieść.

a ja jestem bardzo zła kobieta. już dzień trzeci milczę i mam zamiar dłużej. nie chcę albo nie umiem powiedzieć, że lepiej nie. że jednak pomyłka i lepiej uciąć to tuż przy samej nasadzie. że cały świat otworem, a ja nie chcę patrzeć na niego przez dziurkę od klucza. że są te, no jak tam je się nazywa... te, no... horyzonty. i że poszerzać je trzeba. że to może był kaprys, a może niespełnione marzenie. ale teraz nie chce, nie umiem patrzeć już tak samo. teraz wolę odwrócić wzrok. pomimo wszystko. pomimo poczucia winy.



--
to sobie wynalazłam specjalistę! sformatować D zamiast C. /bo się pomylił./ przez tą pomyłkę w 3 sekundy pożegnałam się z kolekcją mp3 (dziękuję za to, co zdążyło znaleźć się na CD, za niedocenione warezy i torrenty), zdjęć, programów, szablonów, że o wszystkich moich wypocinach w łordzie nie wspomnę.