no dobra. się wzięłam i się przesadziłam. nie pierwszy, nie ostatni raz. /"ave" skrajny neurotyzm!/ bardzo. za bardzo, bardzo. był i pięćdziesiąty - jubileuszowy taki mail. no, ale nie ważnie, nie ważne... że cicho-sza w sensie. ja i tak zasypiam w skali odcieni szarości. taka 24-bitowa monochromatyczna mapa mojego realnego JA, podkolorowana lekko wybujałą fantazją.
przeproszeniem, jak to mówi pani inżynier, ale ja tej spychoterapii, to mam już serdecznie dość. czy jasne sprecyzowanie swojej opinii przez Jaśnie Wielmożne Władze Uczelni tudzież ówdzież jakieś Kompetentne Człony przez ponad pół roku, to aż tak trudne zadanie? no bo żeby chociaż, no ale skoro się mówi, że a może jednak, to ja walczę i nękam ich tam. no, ale to już zakrawa o megalomanię, bo podejrzewam, że z prezydentem miasta miałabym dużo łatwiejszy do uzyskania kontakt. i jasno określić by się człek potrafił przez tyle miesięcy.
PS.
tak, L.E.S.Z.E.K. zaliczony, ale które z nas zrobiły to sprawniej, że się tak wyrażę. /nooo... tylko mi tutaj, bez takich! głodnemu chleb na myśli!/
-apdejt-
7. stycznia 14:53
wszystkie znaki na niebie i ziemi (chyba, że w między czasie organizatorom coś się odwidzi i zmienią plany) wskazują na to, że dnia 2. marca będę robić coś w stylu emocjonalnego striptizu. brzmi makabrycznie, wiem. ale jak inaczej okrelić spotkanie autorskie? w każdym bądź razie jakby ktoś był w pobliżu i chciał dodać otuchy zestreszonej mice, to zapraszam...
dnia 2. marca, punkt 18:00, Śródmiejskie Forum Kultury, Łódź.
♪♪ ania dąbrowska - czekam.mp3