wtorek, 22 grudnia 2009

Nic ważnego

Nie dzieje się zupełnie nic ważnego, ani nie. Budzę się, idę do pracy. Próbuję sprostać wymaganiom, staram się, a potem zawsze idzie nie tak jak iść powinno i zawsze wina leży po mojej stronie. Potem wracam i jestem mistrzynią w marnowaniu czasu. Zasypiam. Albo wszystko w odwrotnej kolejności.

Kartki z kalendarza wyrywam niezapisane. Kurzem nawet nietknięte. Co dzień ścieram tylko białe ślady soli na butach, prostuje włosy, maluje paznokcie na bardzo dziwne kolory, wklepuje krem w wysuszone dłonie. Lekki niepokój w sobie noszę, jak wyrostek robaczkowy jest trochę. Mój, a jednak obcy.