A Turkowi na pamiątkę pobytu u nas dałam polską grypę sezonową. Po drodze oczywiście sama skąś ją załapałam i sprzedałam współlokatorkom. Na razie tylko Miły dzielnie się trzyma. I oby tak dalej było.
Gorączkę już mam na szczęście za sobą, bo wijąc się na łóżku wyglądałam jakby demony mnie opętały. Został męczący kaszel i zakwasy na brzuchu.
Taki sequel mamy. Dla niewtajemniczonych pierwsza odsłona tego jakże mrożącego krew w żyłach wątku miała miejsce przed dwoma laty, o TU.
To tyle, na zdrowie!