Bez oddzielania grubą kreską, bez skreśleń, wymazywania (o ironio!). Za to z sentymentem i łezką w oku. Z tęsknotą do siebie z przed lat. Do małej, zagubionej dziewczynki. Rozmarzonej i samotnej, pełnej pasji i emocji. Emocji, które rozrywają klatę piersiową, unoszą i przygniatają.
W nowym wcieleniu, w nowej roli. Ze starymi nawykami i skłonnościami.
Szanowna Pani W. Od teraz do końca świata.
PS.
Poniżej ja na eksport. Ja w życiu sprzed rewolucji. Ja w życiu w pojedynkę.