A tymczasem został miesiąc pod adresem, którego wspominać będę z sentymentem. I chociaż teraz wydaje mi się, że to najciemniejsze miejsce pod słońcem, wiem, że z czasem, w pamięci mojej wyblakną te plamy.
Został miesiąc w wielkim, warczącym mieście. W mieście, które miało mnie rozkołysać, ukoić, pobudzić... Cóż, nie każda zmiana jest zmianą na lepsze. Przekonałam się o tym namacalnie wręcz. Wiem, znów wchodzę w tę samą rzekę przewracając wszystko do góry nogami. Mam tylko nadzieję, że ta Łódź nie okaże się dziurawa, rozkołysze mnie, utuli, do portu bezpiecznego zabierze. Bo cóż mi jeszcze pozostało jak nie naiwna, stara nadzieja? I żebym nie musiała znów się powtarzać, żeby nie było jak zawsze, bezpańsko.
Zupełnie nie było jak w piosence. Rozszarpałeś mnie groźny Wrocławiu. Tak raczej, że "w wielkim mieście niebo jasne i wiadomo żyć nie łatwo w wielkim mieście..."