sobota, 9 lipca 2005

nic

Strasznie dziwny ten tydzień. Taki niczyj i pusty. Obijanie się z kąta w kąt. Ciągła nauka, która wbrew pozorom nie jest taka straszna pod warunkiem, że w pobliżu nie ma rodzicielki. Bo jeśli jest to już zupełnie inna historia. Myślenie o dziurze ozonowej, o potrzebie człowieka i o tym, że strasznie ciężko kłaść się spać ze świadomością, że nie ma się o kim pomyśleć ani nikt nie myśli w tej chwili o mnie. Tak, właśnie tak, to znaczy, że się nudzę. Pewnie nie po raz ostatni podczas tego lata.

Oficjalnie już został egzamin jeden. (jutro!!) I o jeden za dużo. Dziś nawet przyśnił mi się, więc dla dobra narodu i własnego postanowiłam powtórzyć materiał. Nie będzie to odkrywcze, jeśli powiem, że się boję. pff. A gdyby te paskudne chrabąszcze znały mój język, to zastosowałyby się do mojego zdenerwowanego aczkolwiek stanowczego "no spadaj, nooo...". Tak, to trochę z kontekstu wyjęte. A ta rozmowa to mogłaby się wcale nie odbyć. Bo jakaś taka wymuszona z letka. To też trochę nie w temacie.

Chwilo planuje swoją makabryczną przyszłość. W życiu nie miałam tak daleko idących planów. A to wcale nie wprawia mnie w sielankowy nastrój.


♪♪ Hey - Fotografia.mp3