niedziela, 3 lipca 2005

szklany człowiek

Kuję się, bo muszę, bo nawet tak lepiej gdy głowę mam zajętą. Skorzystałam z szansy i propozycji, którą dał mi P. i kolejna porażka. Nie wiem czego ja się spodziewałam, jak w ogóle mogłam czegokolwiek się podziewać. Raczej nie opowiem mu o szczegółach, nie ma się w czym rozgadywać. On chyba bardziej wierzy we mnie niż ja sama, bardziej niż warte są moje wszystkie możliwości. I kto tu jest naiwny. Phi.

Zupełnie nieświadomie uczę się na zabój. Ale to już było. Zupełnie nieświadomie ściągam dołujące piosenki, wsłuchuje się w szum wiatraka komputerowego nie zwracając uwagi na całą resztą, zasłaniam okna w pokoju, parzę wściekle mocną kawę. Chodzę spać grubo po północy i wstaje ze świtem. Czekam, choć sama nie wiem na co. I co dzień kiedy nic się nie dzieje, a moje zapotrzebowanie na zmiany na lepsze nie zostaje zaspokojone, więc w zamian za to przychodzi rozczarowanie.

Generalnie cały weekend spędzony na niczym. Na nauce, przytulaniu się do stosu zeszytów i zakreślaczy, czytaniu i przerabianiu z polskiego na nasze. Skracanie, spłycanie, zapamiętywanie. Słowem, prawem na lewo!



--
"bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart, a czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart i zapominać chcę tak często jak się da, że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"


♪♪ Renata Przemyk - Własny pokój.mp3