piątek, 20 stycznia 2006

drażliwie, auć

dzisiaj nie było wcale lepiej. drażliwa zrobiłam się jakaś. wszystko mnie tyka, wszystko mnie połyka. a mój kalendarzyk utył. każdy dzień zaplanowany do ostatniej minuty. zajęcia proponowane na kolejne trzy tygodnie, to nauka, nauka albo nauka. wybór należy tylko do mnie! cóż za radocha, chyba skorzystam z tego zaszczytu...

troszkę głowa rwie, a nawet troszkę bardzo. ale to z wrażenia jeszcze. bo czasami mi uderza do głowy i pomysły mam wyczesane. jeden z nich kwitnie w najnowszym numerze filipinki. (i żeby nie było - nie jestem sikającą fanką tej gazetki. ale rozgłos, to rozgłos. wszędzie dobry, no może poza "głosem niedzielnym"). taka niespodzianka to fajna sprawa dla zestresowanego i drażliwego studenta tuż przed sesją. dziś całować mnie po rękach, dziś jestem boska!


---
no i dowiedziałam się, że od 1,5 roku jestem marianną w mojej kochanej grupie. lepiej późno niż wcale!