wielbię taką pogodę. kiedy mgliście i dżdżyście. zdradziłabym wtedy swoje czwarte piętro na rzecz niskiego parteru, otwartych okien i drzwi, bujanego fotel, koca i dobrego kakaa. słuchałabym muzyki deszczu, wdychała mgłę, zamykała oczy od czasu do czasu otwierając je by obserwować rozbijające się o asfalt krople deszczu.
chwila refleksji po obiedzie z rodziną, na którym nie zauważono mojego istnienia, a w roli głównej był mój kuzyn i jego bogata rodzina, w którą wżenił się jakiś miesiąc temu. otóż, może pora przestać być anonimowym i niewidzialnym. całe życie spędziłam w cieniu. całe życie bez cienia życia. no i co dalej? jak dalej? więc może pora wyjść z cienia życia. ale muszę to jeszcze bardzo skrupulatnie przemyśleć. moje "być" kosztuje od 42 do 392 zł. w zależności od jakości, charakteru i natężenia mojego jestestwa na tym świecie. to spora inwestycja, nawet biorąc pod uwagę te najtańszą opcję...
--
i na marginesie:
pytanie jak u samosi. nie żebym nie chciała, ale to bardziej kwestia tego czy będzie po co. czy będzie, czy nie? - to dopiero jest pytanie! bo tak iść po próżnicy i czekać godzinę. no niby nic nie tracę... poza godziną snu więcej. :P
27. marca, 21:12
głęboki oddech i do dziesięciu. wydech. i znów. głęboki oddech i do dziesięciu...
jakkolwiek by nie wyszło, bardzo dużo nauczyła mnie ta sytuacja...