niedziela, 14 maja 2006

;)

8:10 - z rana. oczko. bynajmniej nie w rajstopach, a w życiu. moje całotygodniowe rozdrażnienie i nastroje melancholiczne sięgnęły szczytu tudzież dna. czuję się tak jak te moje szablonowe dziewczynki bez głów. pff.

zamiast tortu kanapka ze srem, zamiast szampana - mleko, a zamiast gości, uśmiechów i życzeń... lustro i dziewczyna z lustra, składająca życzenia w myślach. takie prosto w oczy, bezlitośnie szczere. /że tych jednych nie zacytuje z racji cenzury osobistej/

dziękuję, dla tych kilku osób, które już pamiętały i dla potencjalnych, którzy w ciągu dnia się mogą obudzić się jeszcze. (pan z gadulca, z ofertą sponsoringu bije wszystkich na łeb, na szyję. taki był miły, a ja i tak odmówiłam mu. okropna jestem, co nie...?)

jeszcze na odchodne wszystkiego najlepszego dla Marka - mojego współjubilata, że tak się wyrażę.



--
zapomnieli ci co niby jako pierwsi powinni znać tę datę. co akurat niespodzianką nie jest. niespodzianka byłby gdyby pamiętali. z resztą... w ich przypadku chyba, albo raczej napewno wolę taki scenariusz. jestem sama i jest cicho. to chyba najlepszy prezent o jakim mogłam marzyć. więcej nie trzeba.



"dziś są twoje urodziny wznieś więc chociaż jakiś skromny toast za te smutne oczy w lustrze teraz wiesz, że już nie jesteś sam"


♪♪ edyta bartosiewicz - urodziny.mp3