niedziela, 7 maja 2006

podrywacze

minęły wieki. no może trochę mniej. gdzie byłam przez ten czas, kiedy mnie tu nie było? ano pod kołdrą trochę, trochę przed tv i przed książką też trochę. nad rzeką też, ale to dawno, dawno. i tylko na chwilę. ledwo pamiętam wyświechtane tulipanki sprzed ponad tygodnia. i tę swojską gwarę "ejj... dziewczyny! weźta to, mata to, bo jesteśta ładne. trzymajta to, bo nom nie chce sie już tego nosić". i w ten sposób zostałyśmy obdarowane na chybił trafił, bo pewnie nikogo innego płci przeciwnej w otoczeniu nie było. koleżanka samosia oddała swoją dobroczynnie koledze, który napatoczył się opowiadając o swoich podbojach miłosnych (a niech ma, niech szczuje i szuka naiwnej!). mój tulipanek rzucił się z mostu do warty. rzeki warty. i tak oto skończyła się bajka o nadwiędniętych kwiatkach.

później było już błogie dziewięć dni izolacji od wszystkiego co związane z uczęszczaniem na ulice wieszcza narodowego, na której mieści się budynek szkoły mojej. a urozmaicenia czasu tradycyjne (rrrodzina... może mała, może nawet bardzo mała, ale...) i te underground'owe (sny. całkiem ezoteryczne i mistyczne moje sny. gdzie raz jestem chłopczykiem, a raz dziewczynką. gdzie mogę po stokroć razy przeżywać ten sam rok.), no i oczywiście zwyczajowe LB (tł. z gwary równie polskiej co wypowiedź darczyńców tulipanów - "leżenie bykiem"). pora pożegnać się z tym wszystkim. zwłaszcza z tym ostatnim, drugie może też osłabnąć, bo na pierwsze nie ma co liczyć. się zacznie. wychodzenie rankiem i wracanie na dobranockę. (...) na razie czekam wtorku i środy. popołudniowych godzin zwłaszcza.

ja przepraszam, ale czy mogę uznać się za popapraną jeśli prawie dwa miesiące przed sesją (bo urządzili nas na cacy planując początek sesji na 30. czerwca) ja już zaczynam jej się panicznie bać? yhm. na to pytanie potrafię sama sobie odpowiedzieć.


♪♪ anna szałapak - jeszcze przez chwilę być szczęściarzem.mp3