później było już błogie dziewięć dni izolacji od wszystkiego co związane z uczęszczaniem na ulice wieszcza narodowego, na której mieści się budynek szkoły mojej. a urozmaicenia czasu tradycyjne (rrrodzina... może mała, może nawet bardzo mała, ale...) i te underground'owe (sny. całkiem ezoteryczne i mistyczne moje sny. gdzie raz jestem chłopczykiem, a raz dziewczynką. gdzie mogę po stokroć razy przeżywać ten sam rok.), no i oczywiście zwyczajowe LB (tł. z gwary równie polskiej co wypowiedź darczyńców tulipanów - "leżenie bykiem"). pora pożegnać się z tym wszystkim. zwłaszcza z tym ostatnim, drugie może też osłabnąć, bo na pierwsze nie ma co liczyć. się zacznie. wychodzenie rankiem i wracanie na dobranockę. (...) na razie czekam wtorku i środy. popołudniowych godzin zwłaszcza.
ja przepraszam, ale czy mogę uznać się za popapraną jeśli prawie dwa miesiące przed sesją (bo urządzili nas na cacy planując początek sesji na 30. czerwca) ja już zaczynam jej się panicznie bać? yhm. na to pytanie potrafię sama sobie odpowiedzieć.
♪♪ anna szałapak - jeszcze przez chwilę być szczęściarzem.mp3