żadnych zwierzeń, wyznań żadnych
nic nas z sobą nie łączyło
prócz..."
no właśnie. prócz... z jednej strony o dwa lata za późno dopowiedziane, z drugiej jakoś tak sentymentalnie się zrobiło. że zostały wspomnienia. kolorowe jak latawce w południe lata. kilka głupich zdjęć zostało, blizna nad stopą (tak z pośpiechu, przypadkiem) i zapach został, ten zapach. oczy zostały, tajemnica, niewinny uśmiech przelotnie i głupkowate myśli, za które do tej pory wstyd.
będzie mi kiedyś wstyd tych dni i może kiedyś się ich wyprę. albo może śmieć się będę, czy żałować. ale...
"i wciąż sobie zadaję pytanie:
czy to była przyjaźń? czy kochanie?"
ciii... bez pytań. nie burzmy mitu.
--
i jeszcze trochę zostało. że aż już mi się nie chce, ale muszę. wciąż muszę.
durna jestem. durna jestem i się wydurniam. ja durnia wydurniam się myśląc, że kogoś te durnoty moje będą bawiły. ja durna muszę uświadomić sobie, że jestem durna i że pora skończyć z tą durnotą.
♪♪ edyta geppert - modlitwa do dobrego Boga.mp3