czwartek, 20 lipca 2006

gorzkie żale i wyrzuty

wdałam się w romans z panem gombrowiczem i to chyba wyostrzyło mi widzenie absurdu i groteski w zachowaniach ludzkich. pomijając już fakt tragicznych czasów komunizmu. (los nie pozwolił mi na zapoznanie się z tamtą rzeczywistością empirycznie.) teraz podobno jest inaczej. demokracja i te sprawy. że nie wspomnę o państwie jako rodzinnym interesie publicznym z domieszką państwa kościelnego. szczegół, rzecz jasna. w ogóle wszystko to szczegół, bo skoro na swoim podwórku zamiast czystego piasku dosypujemy sobie muł, to jak całość ma funkcjonować poprawnie?
jak ja się w coś nie mieszam to myślę, że to jest jasny i wyraźny znak, mówiący o tym, że nie chcę aby ktoś inny wplątywał mnie. nie odpowiada mi rola karty przetargowej, piłeczki ping-pongowej czy świadka mimo woli. ja nie komentuje tej sytuacji i zachowania osób z nią związanych, bo szanuje ich i ich wolę, więc nie życzę sobie aby ktoś wciągał mnie w to. zwłaszcza w taki sposób. pomijając już fakt tego, że jeśli ja mam jakieś zastrzeżenia do kogoś, które aż tak bardzo mi ciążą i bezpośrednio przeszkadzają to mówię to prosto w oczy osoby zainteresowanej, a nie posługuje się do tego osobami trzecimi.
przyznam się szczerze, że nie spodziewałam się takiego potraktowania. ale może było mi to potrzebne żeby jeszcze bardziej otworzyć oczy i dostrzec, że jeśli już na kogoś mogę liczyć to przede wszystkim na siebie. w drugiej kolejności byłabym również ja, tak samo jak i w trzeciej. na ławce rezerwowej znalazłoby się pare obcych osób, ale rodzina całkowicie nie mieści się w tej lidze. /przysłowie znów się nie myli./

(jak dobrze, że miałam się gdzie wyżyć. pff.)


podobno jestem księżniczką (jak na razie nie czuję się tak. ahhh... te kmieciowskie naleciałości.), ale potrzeba mi czasu aby nabrać pewności na tym tronie. aby się na nim urządzić albo spakować swoje walizki i wrócić do mojego plepsu. to nabieranie pewności może bardzo rozłożyć się w czasie. zwłaszcza, że na najbliższy przewidywany termin trzeba będzie trochę poczekać. ale, ale mnie tam się nie spieszy. bo niby gdzie i na co?