"(...) a oni już na scenie są, grają koncert w twoim mieście..." i byli, i grali. i tańce były, hulanki, swawole. potem trzeba było doprowadzać koleżankę do pionu. śmiać się chciało, głupio. jak zawsze.
może jestem świnia. może na pewno jestem. imieninowy biały, ładny kwiatek skończył swój żywot w jednym z koszy ssm (sieradzkiej spółdzielni mieszkaniowej - tł. dla niewtajemniczonych). żal bardzo, ale strach był jednak większy. spanikowałam. i tak się zdarza. nie wiem w ogóle co to było. nie wiem też czy się powtórzy. z resztą jakie to ma znaczenie... jakby nie było ja póki co trzymam bezpieczny dystans. tak jest łatwiej. później się łatwiej zapomina. tylko ten zapach... cholerny zapach, który lat temu trzy był identyczny. jakbym widziała czy to jakiś znak i co ewentualnie oznacza czułabym się dużo bezpieczniej. niewątpliwie dużo bezpieczniej.
--
a dziś z rana niespodzianie przyszła antologia. całkiem ładna, tylko tytuł wiersza mi skopali. cóż... bywa i tak.
♪♪ strachy na lachy - strachy na lachy.mp3