czwartek, 10 maja 2007

byznes-łumen i niewidzialna ręka romantyzmu urojonego

jest źle, niedobrze i niezbyt przyjemnie. kawa i kubek. wciąż siąpi i pidździ. (a ja i tak lubię taką pogodę.) mam ja ciężkie, osłabiające dnie na dokładkę. trzymajmy się razem, mogła dziś szeptać pościel moja, bo ciężko coś było mi ją opuścić.
jutro trzeba będzie przerwać ten stan błogosławiony i pofatygować się do ludzi. ja wiem, wiem. wiem wszystko. że dżony, że kolana ugięte i serce rwie. tylko jakoś tak nietwarzowo wyglądam i lepiej by było z ukrycia najadać się tymi uśmiechami. nie dać się poznać. być jak zorro, jak hary portier w swojej pelerynce-niewidce.

znów dostałam kwiatka. tym razem różę. też gimnazjaliści. sprzedałam dwie książki po pięć polskich złotych i nie przepiłam. (sprzedałabym więcej gdybym wiedziała o tym spotkaniu dzień wcześniej i wzięła ich trochę. ale nie, nikt nic nie powiedział i gula chodziła jak nakręcona.) to jest już jakiś postęp, nie? co prawda połowa tej kasy już się jakoś sama rozeszła, no ale nie przepiłam. co coś znaczy, prawda?! i byznes się kręci, a co!

już mi się nie chce uczyć i mi nie idzą te wszystkie regułki, pierdółki. liczę na to, że z czasem wszystko stanie się takie łatwe i normalne, że wszystko pójdzie jak spłatka, a ja nawet nie zauważę, że to już.

aaa, i znów dostałam propozycję matrymonialną. tym razem ktoś się specjalnie nie wysilił, bo nawet imienia w listach miłosnych nie zmienił (zostało ewa, po poprzedniej adresatce), ani koloru włosów (tamta panna musiała być ponętną blondi, bo tak było napisane). z propozycją wiązała się (cytując) "romantyczna kolacja pszy świecach (...) bukiet róż itp" z porannym śniadaniem do (i tu znów cytacik) "użka". jak pisał mój tajemniczy wielbiciel "w rzyciu nic nie bedziesz musiała robić". ulala, kolejna propozycja nie do odrzucenia! nie pogodasz, nie pogodasz bratku.


kawa, kubek i może ciacho jakieś w przerwie.

--
kupiłam depilator. tak jakby sobie na urodziny co to je będę miała wątpliwą przyjemność w najbliższym czasie obchodzić... daj boziu, szerokim łukiem.


♪♪ fisz and envee - idzie miłość.mp3