środa, 11 listopada 2009

P jak... przerażenie

(z małej - litery ma się rozumieć - z przyczyn osobisto-zawodowych, skutkowo-przyczynowych, techniczno-formalnych)


jestem kobietą porzuconą. na czas określony - do niedzieli. zostałam sama ze swoimi myślami, strachami, pragnieniami. zwijam się w trąbkę i kontempluję ciszę, szum w moich uszach i poczucie zagrożenia.

*

ktoś powiedział, że początki są zawsze trudne. a co jeśli takowy początek występuje co dnia? co jeśli początek trafia się przy końcu? albo jak przemyka między dniami, strachami? co jeśli? i jak przeraża, znieważa? co, no co?


jakby to było uroczo, ochoczo poszatkować czas jak sałatkę. złożyć w kostkę jak kartkę papieru. tak żeby początku żadnego nie było, a koniec zawsze w odległości bezpiecznej leżał.




*zbieżność nazw(isk) absotul-nie-przypadkowa i komplet-nie-zamierzona.