poniedziałek, 11 października 2004

masujemy się, czyli zły dotyk boli przez całe życie

Aaaaa dziś z rana pojechałyśmy we trójke taxówką na uczelnie, jak zwykle w poniedzialki. Podzniej trele morele... paplanina z resztą grupy a to o referatach, a to o jedzeniu, a to o tym, że wypadałoby pewnego dnia wybrac sie na wino... Aż tu nagle dochodzi do naszej grupki jakiś nieznajomy (i nawet piękny! :P ) pyta o to i o tamto i okazuje sie, ze dopiero teraz dochodzi do naszej grupy. A my dziołchy szwarne, wielce uradowane, bo okazalo sie, ze mamy drugiego faceta w grupie oblazłysmy go jak gdybyśmy pierwszy nas na oczy widzialy chłopa.

Później na wf-ie okazało się, że polowa grupy ma zwolnienia lekarskie. A tajemniczy - nowy chlopak - R. jest naprawde przystojny. ale to tym cicho szaaa... :P

Dziś byłam na lekcji masażu u A. [Tylko bez komentarzy prosze. :P] Fakt - niewiele sie nauczylam. A wlasciwie to nic. Ale przyjemnie mi bylo i poleżałam sobie troche "do góry dupą"! Ajak! Bo masaż łydek był fajny i A. też. Oczywiscie A. zostal ostrzezony, zeby uwazac, bo 'zly dotyk boli przez cale zycie'. Później było troche pogaduchów i stresującej ciszy na przemian. Poznalam przy okazji 'Siedem' [jego kot], ktory to poprzechadzal sie po mnie troche, a pogryzl i podrapal wlasciciela.

NO I TO NIE BYŁA RANDKA, Z TEGO NIC NIE BĘDZIE. Ja to wiem...

♪♪ Brodka - On.mp3