Bo A. przegina z tym zasypianiem. Jak dla mnie to ona w ogóle nie musi kłaść sie spac. Ale w dzien referatu mogłaby nie przysparzac mi dodatkowych stresow. Pomine fakt, ze musialam do niej dzwonic z komorki, budzić ją i uświadamiać, która to już godzina i że ma sie pospieczyc, zeby tylko angielski opuscic a na pozostałe zajęcia dotrzeć. Bo referat! Gdyby nie ten referat to jak dla mnie mogłaby spac caly dzien. Co prawda i tak nie zdąrzyła przeczytac swojej czesci, ale skad ja, biedna M. mogłam wiedziec o tym z rana....
Wywiad miałam. A raczej coś co udawało wywiad. Bo ja zdecydowanie wolałabym żeby ten redaktor pominął te pytania i moje nieudolne niby-odpowiedzi. Wystarczy te kilka pytań, które przygotowałam wcześniej. Przemyslane, konkretne a nie jakieśtakiebylejakie. I znów było zdjęcie robione. I głupie, i brzydkie i w ogóle lepiej nie patrzeć. Jak już bedzie ta gazeta mną (przypuszczam, że za tydzień) to mam taki mały apel: LUDZIE SPALCIE TO DZIADOSTWO! :P
Bo przyjechała znajoma z Warszawy. Bo przyjechała z Walecznym Jamnikiem u boku. Bo jamnik płci żeńskiej, czarny na brązowo podpalany i tłuściutki. Bo było troje w łóżku. Ja, miś i Xenia. Bo chodziłam z nią na spacerki, albo raczej ona ze mną [biegła przede mną]. Bo nie moge tego zrozumieć jakim cudem ten przeducnej urody piesek może tak szybko zasówać na tych swoich krótkich, słodkich i uroczych krzywych nóżkach.
.dopisek - 14.50.
Waleczny Jamnik wyjechał zostawiając po sobie... gówno na dywanie w salonie! Otco. [rzygi]
I kto jeszcze chce mieć psa? [lol]