Miałam dziwne wrażenie, że facet od informatyki gapił mi się dziś w dekold. Być może to tylko moje wrażenie. A dziś nie miał do czego się doczepić, bo pomimo to, że korzystałam z netu to i tak wszystkie zadania wykonywałam przed czasem. A kij mu w... oko!
No brzuszek mnie boli, i główka też. Ale nie ważne. Bo cud się zdarzył. Cud na ziemi. Bo szczypaj pan, szyczypaj... byle moćno! Bo był mail i oczyjakpięćzłoty i skakaniedogóry i chodzeniezkątawkątbezcelu. Bo K. napisał, bo K. pozdrawiał, bo stąd pozdrawiał. Bo nogą USA nie dotknął, bo do samolotu nie wsiadł. Bo został. Bo jest. Jest przynajmniej do końca roku. Bo los podarował mi dwa miesiące marzeń więcej. Łaskawy ten los, łaskawy. A losie czy bardzo byłabym zachłanna prosząc o wieczność? Bardzo, bardzo...?
Bo teraz piątku czekam. Bo obiecałam, bo słowa dotrzymam. Bo sms będzie i propozycja też. Bo trzeba mi tylko czekać na odpowiedź. O losie jeśliś taki łaskawy spraw żeby był na tak... spraw... no spraw...
♪♪ 2+1 - Chodź Pomaluj Mój Świat.mp3