niedziela, 20 lutego 2005

w nieskończenie długi dzień

Kiedy was widze ogarnia mnie wstręt. O tak! Już z daleka odruchy wymiotne przywitały ze mną dzień. Konszachty jakieś bukmachrskie między sobą, ale jak gdyby nigdy nic. Jestem jak nic. Pomijana. Że ja niby nie widzę. Oczy mam i mózg na swoim miejscu. Zdaje mi się, że nadal tam są. Widzę. A i owszem. I wcale mi się to nie podoba. Co to, to nie. Krok w tył, krok w bok. Co bądź.

A ona to na głowie miała całą galaktykę i kurwę i mać i cholera wie co jeszcze. Też chcę! Bo w lustro spojrzeć nie mogę. Bo mnie odrzuca na myśl samą co tam ujrzę. A że inni widują to coś na co dzień. Serdecznie współczówam - mówiąc słownictwem mojej babci.

Sama wolałam znosić ten nieskończenie długi dzień. Bo ja stoję w miejscu nadal z wieloma myślami, z wrażeniem, że znowu w każdym miejscu jest ktoś ważniejszy niż ja. Że jestem tylko chwilowo, przejściowo, bez znaczenia - okropność.


♪♪ Kayah & K. Kiljański - Prócz Ciebie nic.mp3