wtorek, 4 października 2005

coś jak błysk

Rzadko zdarza mi się żebym się czymś ekscytowała, ale jeśli już to pełną gębą! A jak! Tak, więc obietnica à la Monika Olejnik poszła na półkę z resztą mniej ważnych rzeczy. Może i lepiej. To już jest bardziej popaprane od mojej zakładki do książki w postaci ulotki Wojtka Olejniczaka. Ale chyba lubię to popapranie. Ale było warto! yyy... Nie, nie, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. I normalnie zaraz posikam się z wrażenia!

Nie lubię opowiadać o sobie. Zwłaszcza obcym. A pomysł z karteczką był trafiony w dziesiątkę, tak, więc zamierzam kontynuować go.

Bo mnie nie można puszczać na wypas w okolicach księgarni. Niebezpieczeństwo murowane. Znów nie mogłam ulec pokusie. Weszłam, zobaczyłam, powąchałam (tak, tak powąchałam. i nikt źle nie przeczytał, że chodzi o księgarnię.), przeczytałam i kupiłam kolejny "grzech".



--
a teraz ciii... kontempluję...


♪♪ Marek Grechuta - Dni, których nie znamy.mp3