niedziela, 2 października 2005

hilfe, hilfe

Całe życie kłody pod nogi. No do mnie to jeszcze nie dociera panie batman. Ani to, to ani też i to, że z chodzenia na kółko literackie nici. To drugie jakoś się podtrzyma przez ten semestr. Czasem odwiedzi się panią z biblioteki w bibliotece. Jeszcze nie wiem, jak, ale jakoś się to zrobi. Ale to, to jest raczej nie do przeskoczenia. Kolejne miesiące oczekiwania. Może gdybym dodała coś o podcinaniu sobie żył albo o skakaniu z mostu na płytką wodę. A tak, żeby dodać powagi sytuacji. Tylko, kto mi w to uwierzy? Baa. Jak na razie sama sobie nie wierzę. Jakaś absurdalna sytuacja. Patologiczna wręcz. Wiem, wiem. Dramatyzuję znów. Ale, ale... moje życie nie jest takie barwne i w ogóle, i noo... Szajse! Nie czuję tegorocznego blues'a.

Zadzwonię tam, zadzwonię. Umówię się i już. A jak przyjdzie moja kolej to pójdę i stanę jak wryta. Nie, nie tak być nie może. Muszę zrobić sobie jakąś listę przebojów żeby w stresie móc, chociaż odtwarzać to, co wcześniej w przypływie emocji wyprodukuję. A swoją drogą dziwne to, że pomimo tylu rażących przykładów dnia codziennego tak ciężko mi je wyłuskać z życia.



--
/a tak od czapy, albo od bereta: i łeb pęka, i łeb staje od tego wiecznego trajkotu./


♪♪ Marek Grechuta - Ocalić od zapomnienia.mp3


3. października - 20:57
Już miałam przyznać prosto w oczy (zabrzmiało jak wyznanie Moniki Olejnik), że TOTO MI LOTO. Aż tu nagle taki psikus los mi sprawił. Opatrzność czuwa! Choć i tak uważam, że będę musiała unieszkodliwić w sobie te wszystkie myśli, uczucia i potrzeby. Nie to, że jakieś złe, ale destrukcyjne, bo zawiłe i ciepłe. Nie powinnam tak czuć do nikogo, tak dobrze czuć. Dobre uczucia do kogokolwiek w końcu przynoszą mi same straty. Więc powiem, że jednak TOTO MI LOTO. Może nie już teraz, ale wkrótce tak będzie. Już ja się o to postaram.