sobota, 8 października 2005

i ty zostań prezydentem

Ekscytacja przeszła mi już. Jak ręką odjął. Obecnie zajmuje się... Albo nie, nie ważne. I tym razem chciałabym iść na wybory. Pomimo tego, że osoba, na którą chciałabym oddać swój głos w sondażach jest już z góry zdeklasowana, a może właśnie, dlatego. Wkurzają mnie te wszystkie sondaże, bo mącą ludziom w głowach. Nie dość, że taki jeden czy drugi od razu zrezygnuje z oddania głosu, bo spojrzy i stwierdzi, że skoro "mój kandydat" nie ma szans to, po co głosować. Wkurzają tak samo jak samo jak telewizyjny monopol na dwie postacie z kresówek, a mianowicie Kaczora i Donalda. I właśnie takim sposobem wygrywają ci, których popierający nie zrażają się wynikami sondaży. Że nie wspomnę o Disneylandzie rodzącym się w Polsce. Kaczor, Donald, myszka Mikke... A to, to ostatnie to już prawdziwy kosmita, prosto z Marsa. No, ale nie godząc w czyjeś poglądy zamilknę. Z polityką nie jestem na ty, ale jestem wystarczająco świadoma żeby stwierdzić, że kampania wyborcza to nie ring walki w kisielu. A właśnie coś w tym stylu można ostatnio zaobserwować. Zarzuca się Polakom, że niedojrzali, bo na wybory nie idą. Przykłady dojrzałości mamy naprawdę porywające...