czwartek, 25 listopada 2004

dzień pluszowego misia

Tak, tak tam w lustrze to niestety ja... Masz babo placek. Teraz sobie pomilczysz sobie. Może na troche a może na zawsze. Bo siły już brak zupełnie. Miejsca na nowe blizny też. Żyletki sie tępią. A słowa bolą i męczą. Za dużo słów.

Ogladanie bachora, który z premedytacją ładuje sobie do gęby kawałek tektury i miętoli go pod językiem nie jest budującą rozrywką. Można wierzyć na słowo. Ale każde /ciepłe/ miejsce jest dobre na przechowanie M. w przerwie miedzy zajeciami a "kółkiem".

Dostałaś M. zaproszenie. Andrzejki poetyckie, cóż za głupia nazwa. Alecotam. Iść musisz jako jedna z atrakcji wieczoru. Wypisali Cię na zaproszeniu z imienia i nazwiska, jedną z czcionek z WordArt. Że na dole to nie szkodzi. O anrzejkach ma być, no nie? /"A co na temat tego magicznego czasu, Chcą nam powiedzieć N A S I P O E C I ?"/ Kurde to chyba też do mnie to pytanie, no nie?! /olaboga/

Jest. Wreszcie. Ocena z referatu. cyfra numer pięć. Bo dzień święty trzeba święcić. A SIMS-y są beznadziejne. "Moja" rodzinka chodzi cały czas niezadowolona i przygnębiona. /Skąś to znamy, nieee?/ A dziś zajęcia odwołali.

Tadam! Jako, że dziś jest dzień pluszowego misia chce życzyć moim obu misiom pluszowym gęstego futerka /bo takie dobrze sie przytula/, cierpliwości /żeby wytrzymywały kiedy żale sie im/, twardego ciała /żeby dzielnie znosiły kiedy za mocno je przytulam/, dużej chłonności /żeby dobrze wsiąkały moje łzy/.
.potychżyczeniachwidaćżecholernazemnieegoistka.


♪♪ HEY - Misie.mp3


dopisek: 26.11.2004 - godz: 18.06
A on /znaczy sie K./ ukrywa sie /przede mną?/ na gg. Myśli, ze ja nie wiem. Nie widze. Czycóś. Ale ja o wszystkim dokladnie wiem. Niestety. /Po co do jasnej cholery ta cała maskarada?/