No i śnił ci się wczoraj w nocy. Ale nie był to pierwszy i zapewne nie ostatni sen z nim. Ale był inny niż wszystkie poprzednie, inny niż inne. Bo obudziałaś się w środku nocy z krzykiem. Trzęsąc sie myslalas czy to jeszcze sen, czy to już prawda...? Bo słowa były ostre, a wzrok miał taki strasznie straszny i ona tez. Tak, ona też taki miała. Oboje osoczyli cię M., oboje. Bo on miał taką zimną twarza, a ona wcale jej nia miala. Bałas sie, bałas. Boisz sie, boisz.
A pomysł i koncepcja P. jest naprawdę dobra. Tylko wcielenie jej w życie będzie stanowiło problem. Bo to nie łatwe zamienić serce na zwyczajną pompę ssąco-tłoczącą. Ojnie. Ale musze sie postarac, bo inaczej ani dnia dłuzej, ani godziny. Bo inaczej nie bedzie już dla mnie zycia w tym mieście, w tej skórze.
Twoje maski są kosmicze. Wczoraj na przykład mogłabyś hihrać się bez powodu na zmianę ze zwijaniem sie z bólu i rozpaczliwym płaczem. A dzisiaj czujesz jakby słon usiald ci na klatce piersiowej. Ale przezyjesz, prawda? Jak nie przezyjesz to mala strata. A jesli jednak Ci sie uda to pare osob sie ucieszy. Przynajmniej beda mieli na kim sie wyrzywac. No bo na co komu innego potrzebnaś?
Wczoraj dostałam tomik. We wdzięczności. Co prawda przysługa niewielka, ale tomik wzięłam. Bo lubie i wiersze, i te panią, i jej poezje. Czytając dochodze do wniosku: nie tylko ja nienawidze wrocławia.
♪♪ Republika - Odchodząc.mp3