czwartek, 20 stycznia 2005

dismajhapiending

Spokojnie. To nie jest nic nadzwyczajnego. Dalszy ciąg zwyczajnej historii o zwyczajniej dziewczynce, która ma w żyłach herbatę zamiast krwi. I choć palce przyzwyczajone wystukiwać na klawiaturze co innego przy logowaniu tonictakiego. I choć oczy przyzwyczajone do dłuższego adresu tonadalnictakiego. Ale ponoć zawsze można w życiu spakowac walizki i zmienić adres, więc w Wielkiej Wirtualności tym bardziej. Mój stary-nowy dom uważam za "otwarty" dla co niektórych. Brawa. Kurtyna.

Że łeb boli od nawału informacji. Że ocen z zaliczeń w indeksie i na karcie egzaminacyjnej przybyło. Pozytywnych ma się rozumieć. /o myślenie pozytywne nie pytać. aż tak naiwną marzycielką ja nie być./ A, że R. staje sie coraz bardziej upierdliwy. Przepraszam, mnie wspólna nauka nie służy. Jestem samomyśląca i samoucząca się z przyzwyczajenia. A później Harnaś doustnie. /piwo, nie R.!/ Śmichy, hihy, dużo nas tu i tam. Ploteczki, dupeczki. /a tym wszystkim brat A. co on sobie pomyślec o tym, o nas? łoszołomy my(?!)/


♪♪ K. Nosowska & R. Przemyk - Kochana.mp3