Za bardzo dociekliwa jestem. I zbyt skuteczna w tej dociekliwości. Czasami uda mi się w tej Wilkiej Wirtualności znaleźć hstorię, ale jakże żywą. Bo dalej żyjącą we mnie. /bo ja nawet nie miałam prawa myśleć, że mogłabym byc lepsza niż ona. nie miałabym prawa stanąc nawet z boku. bo wstyd. wstyd przyznać się, że ja to ja. głupia paskuda. małe włochate gówno. takie tam nic./
Kupiłam nową czapkę. Świat wcale nie jest piękniejszy, ani lepszy. Ciśnie i lepiej wygląda na misiowej głowie niż na mojej. Pokój nastroszył wszystkie swoje konty. Boję się małego-dużego lwa, który połknął moje klucze. On ma wszystko takie wielkie, zwłaszcza to czego nie ma. Boje się też niczego. Nie, że niczego się nie boję, tylko boję się niczego. Albo NIC jest tym czego się boję. Bo nie wiadomo jakie to NIC ma właściwości. Żadne? Nijakie? Tym gorzej, bo nie wiadomo czego można się po tym spodziewać. Że niczego? Jeszcze gorzej, bo NIC to najgorsze co może nam się przydarzyć. Obawiam się, że gdy mnie zabraknie nikt tego nie zauważy. Że będzie jak było, a może nawet lepej. Boję sie patrzeć w oczy samotnym psom na ulicy. Nie, bo ugryzą. Bo one czują. Samotnych ławek w parku też się boję. Bo kto widział samotną ławkę...? No właśnie... Być może ta jedna czeka akurat na mnie. Usiądę. A potem to już kaplica. Będę samotnie obserwowała życie z boku. Jakbym była tylko statystą. pff. Przecież już nim jestem... /głupie puchate myśli w samotne wieczory, chowanie się pod stołem i jeszcze głupsze leć Adam, leć!/
♪♪ Grzegorz Turnau - Bracka.mp3