Bezpowrotnie mija czas. To już prawie pusty miesiąc. A ja wolę nie myśleć, że to wszystko, dlatego, że wrażliwy bardzo, a trauma duża, ani to, że ja nie w typie. Staram się tłumaczyć, że to tylko zwykły męski szowinizm. Że ten typ tak ma, że jedyna rozrywka, którą uznaje to "oszukać, wykorzystać i zostawić". Nie ważne czy to prawda czy nie. Tak łatwiej zapominać. Łatwiej, ale nie łatwo.
Wiedziałam, że humor z czwartkowego wieczora podupadnie trochę w piątek. Trochę jednak nie w smak się robi, kiedy myślę, że one tam naprawdę żyją i spełniają moje marzenia tyle tylko, że w swoim życiu. I niedługo pojadą na studia i ja powrócę na swoją prawie-jak-uczelnię...
W niedziele zagłosowałam na ciepłe kapcie, herbatkę z malin i stosy chusteczek. Tak, tak jestem chora. Lepiej często niż częściej.