środa, 22 września 2004

bo dziś wiał ten wiatr, co nie wróży szczęścia

Dziś jest dziwny dzień. Wietrzny, smutny, samotny, pachnący wodą toaletową cytrynowo-bazyliową, herbatą z sokiem malinowym i czymś dziwnym w powietrzu... Teraz chcialabym zostac sama ze soba, bo wrazen za duzo, bo czuje sie dzieckiem malym dzis. Bo jakośtak i tyle! I w sumie sama ze soba jestem czesto. Nie żebym narzekała, bo wole juz byc sam na sam z wlasna osoba niz z matka. Nie widze niczego atrakcyjnego w sobie, ale przynajmniej jakąśtam równowage psychiczą potrafie utrzymać. A jej nienawidze. Codziennie proszę żeby któraś z nas w końcu zdechła. Codziennie przeżywam kolejne rozczarowanie. Ale pozostaje nadzieja... może jutro. Mówią, ze powinnam sie cieszyc, bo mam tzw. 'pelna rodzine'. Ale ja nie zamierzam ani cieszyc sie, ani uswiadamiac nikogo dlaczego sie nie ciesze. Nie widze zadnych powodow dla ktorych moglabym sie cieszyc, albo chwalic. No!

Żal mi dupe sciska jak dorosly facet robi z siebie kaleke. I nie ma tutaj tłumaczenia żadnego. Cokolwie by się nie zdarzylo oszustwo pozostanie oszustwem. A ja nieznosze jak sie mnie oszukuje i nieznosze jak ktos traktuje mnie przedmiotowo. Szacunku w moich oczach taka osoba nigdy miec nie bedzie! O nie!

Wtorkowe spotkanie jak zwykle pod znakiem pochwal. Chyba nie umiem sie przyzwyczaic do nich. Mecza mnie zebym wziala udzial w konkursie na wiersz miesiaca. A ja sama nie wiem. Bo nib powinno byc na plus, ale mnie to radosci nie daje. Ni chu-ja. Bo wszyscy o tym wiedza, ze jesli nie ma sie z kim podzielic radoscia to taki sukces traci na wartości. Otco.

I jeszcze K... lekcewazy mnie, olewa. Mozna sie bylo tego spodziewać w koncu to tylko ja. Dlaniegonieistnieję. Już.

P. jednak zadzwonił. Szybkie spotkanie w chlodne i wietrzne jesienne popoludnie. [I wcale nie podobal mi sie pies sasiada, ktory doskoczyl do mnie jak oszalaly i dziabnal pyskiem w krocze, (tak, tak w to miejsce.) brudzac przy tym moje nowe spodnie na wysokosci uda.] Nie, jakos nie widze sie w roli partnerki. Mysle, ze on potrzebuje raczej kobiety a nie dziewczynki. A ja nie umiem sprostac oczekiwaniom mezczyzny.
A z resztą... niewiemniciniechcewiedziec. Zobaczymy jak będzie. Zo-ba-czy-my.

Czym więcej mija czasu tym bardziej uświadamiam sobie, że z nikim nie może mi być tak dobrze jak z B. No moze gdyby K. zostal tu... moze gdyby... moze... Ale nie zostaje.


♪♪ HEY - mru-mru.mp3