czwartek, 2 września 2004

Człowiek, przyzwyczajenia i złudzenia

Nie tak łatwo zmienić myślenie człowieka. Zwłaszcza gdy myśli się tak samo nieprzerwanie od ponad 19 lat, no i mając u boku taką osobę, która dodatkowo jest swego rodzaju motorem do tych myśli. Nie wierzę żeby te wizyty coś pomogły. Na razie po czterech jestem w stanie stwierdzić, że nie ma żadnych efektów. To po co chodze? Może dlatego, że pani jest miła. Może dlatego, że mam wreszcie komu o tym wszystkim opowiedzieć, choć wiem, ze ta osoba nie robi tego z własnej woli, ale dlatego bo musi, bo taka jest jej praca. Chyba lepsze to niż nic... Oczywiście prawdziwy przyjaciel byłby lepszy, bo robiłby to z własnej nieprzymuszonej woli. No i mam kolejną 'pracę domową' pt. "Skąd się biorą przyjaciele?". Jak tak patrze na świat to dochodze do wniosku, że chyba z księżyca...

Doprawdy dziwnie się czuje. Fakt, ze w tamtym roku o tej porze ciężko tyrałam w szkole (no może nie o tej godzinie), a teraz leże do góry dupą! ;P

Tak a propos złudzeń i miraży... Umówiłam się na jutro, na spacer z K. To nic pewnego, ale...