Sobota - dzień męczący zaczął się rano skończył się późno. Wizyta u ciotki. Uniknęłam spania z młodym mężczyzną (7-letnim), nieco wzbogaciłam się, no i najważniejsze nie spędziłam tego dnia w domu przed komputerem. Nie ma co dalej się rozwodzić.
Zdjęcia robione wspólnie z K. wyszły naprawdę wspaniale. Przykleiłam się do monitora i jak wariatka oglądam je bez przerwy, a że jest ich sporo więc mam w czym przebierać.
Sądzę, że wiedzieć za dużo też nie jest dobrze. Wczoraj wieczorem przekonałam się o tym. Może warto znów wcisnąć się w swoją ciasną skorupę... być może.