sobota, 16 kwietnia 2005

na żółto

Siedząc w pokoju ćpam jak opętana. Żonkile wdycham do płuc, żonkile! Całe pomieszczenie obejmuje nieskończenie głęboka woń tych żółtych kwiatków. Mogłabym utopić się w niej. Albo zasnąć na posłaniu z ich płatków. Zadziwiające jak zwykłe i delikatne kwiaty potrafią zmienić bezbarwne pięć minut w kolorowe i aromatyzujące pięć minut... A oto sami "podejrzani".

"Tylko ten, kto podejmie się robić to, co absurdalne, jest zdolny do osiągnięcia tego, co niemożliwe."
Może jednak starczy mi tego zapału, którym pewien ktoś czy raczej ktosia zaaplikowała mi w piątek. Oby do wtorku, może się odważę, może starczy mi odwagi i wybiorę się do... Na razie siedzę i wymyślam, no i pisze oczywiście. Ok, tyle wystarczy. Daa. I do wtorku też, bo we wtorek Matki Boski Piniężny!



--
jak długo będę musiała czekać na pierwszą i każdą następną burzę? /tę na zewnątrz ma się rozumieć/


"nie znamy się. my jeszcze się nie znamy. choć dzieli nas szerokość naszych ramion. zamknięci tak w swych twierdzach, samotniach... przez ścianę."


♪♪ Edyta Bartosiewicz - Nie znamy się.mp3


17:50
Właśnie sobie uświadomiłam.
2. - bardziej wtajemniczeni zrozumieją. mam nadzieję.
"przemija czas, przemija. nie zbliża nas..."