piątek, 15 kwietnia 2005

w koło macieju...

Ostatnio dużo spraw olewam. Zupełnie jak nie ja. Choć jedną (a może i nie jedną) rzecz staram się zdziałać, wykonać, uskutecznić. Pomimo kilkuletnich (albo i kilkunastoletnich) prób bezskuteznie. Wyjaśnij, wytłumaczyć, przedstawić... W takich chwilach mam wrażenie jakbym mówiła w jakimś obcym, niezrozumiałym dla niej języku. Mogę mówić spokojnie, godzinami wyjaśnić jak ja sie czuje w takiej sytuacji, w jaki sposób oddziałuje ona na mnie, przedstawiać za przeciw, wysnuwać wnioski, ukazywać patologiczną wersję tego "domu". Nic nie dociera. Mogę cytować dokładne wypowiedzi, w odpowiedzi wciąż słyszę tylko NIE, NIE i NIE. W takich właśnie chwilach miałabym ochotę wyskoczyć z okna. I wcale nie w celu popełnienia samobójstwa, o nie. Zwyczajnie po to aby w czasie lotu nabrać powietrza w płuca, uspokoić się i bezpiecznie wylądować. Byle z dala od domu. Ile bym się nie starała nic nie przynosi efektów. Ja zwyczajnie nie jestem do tego władna. Ale wiem, że jeśli w końcu nie zrozumie. Jeśli nikt nie dotrze do niej skutecznie... nie, wolę nie myśleć co będzie.

Na asertywności niby przypadkiem, albo nie dowiaduję się, że matka mój stosuje jakąś przemoc i znęca się nade mną. Phi. To mi dopiero nowina! Oj gdyby wiedzieli, znali całą resztę. no tak, ale nie. W końcu ja milczę, aż po grób! ...tudzież po urnę. Z resztą to, że ja to WIEM to nie znaczy, że to CZUJĘ. To nie znaczy, że dociera to do mnie i przyjmuję to jako jedyną prawdę. Prawda leży daleko. A najdalej ta, która mogłaby pozwolić mi uciec od wyrzutów sumienia, wiecznego oskarżania siebie, poczucia winy i...

Znów niepotrzebnie otworzyłam się. Zrobił się przeciąg a mnie przewiało własne sumienie. /bo przecież nie tak miało być, nie tak./

Ja wiem, że smęcę, że biadolę... ja wszystko wiem. Ale z drugiej strony najłatwiej jet siedzieć po drugiej stronie kabla i dawać mądre rady nie mając zielonego pojęcia jak jest rzeczywiście. Z jakich powodów jest tak a nie inaczej. Bo w końcu NIC nie dzieje się bez powodów. Kompletnie NIC.


---
tutaj, lub ewentualnie to samo w wersji pdf. zastanawiające...(?) pff.