Wybawco! Można byłoby rzec do kolegi Adama W. Uratował mój komputer od katastrofy. Co prawda działa teraz trochę ślamazarnie, ale działa i to jest najistotniejsze. Przywrócił sprzęt do działania i nic za to nie chciał. Faaajny. /pod tym i in
nym względem. alecotam./
Czuć chłód w powietrzu kiedy spacerujemy ulicami. I chyba nic tego nie zmieni w najbliższym czasie. Na razie fotografuję oczami. Też ciekawa sprawa.
Byłabyś tak miła i podał mi tlen? Zabrakło? O jaka szkoda... no trudno. Widać można żyć bez powietrza.
--
a zbyszek znów skoczył z wieżowca. ten to ma nieskończenie wiele żyć... coś chyba jak i ja.