Ja nawet nie wiem kiedy, matka wyrzuciła mi moje wszystkie ususzone róże. I te białe - urodzinowe, i te od dzieci z gimnazjum. Zbulwersiłam się wydając z siebie wielkie ahhh, ale powiedzieć nic jej nie mogę, no. Bo przecież ja nie mam prawa głosu ani racji. Choć w sumie wole już wyrzucanie róż, niż grzebanie po portfelu i oczyszczanie jego wnętrz z różnych drobiazgów.
Poszłam dziś na koło literackie, po dwutygodniowej nieobecności. Bo mi się przyśniło, że oni wymyślili jakąś beznadziejną nazwę Babuleczki i stwierdziłam, że muszę iść, być może trzeba będzie interweniować. Te, co były to się zaśmiały i powiedziała, że to, że podchodzą po 50-tke to nie znaczy, że tak mają się nazwać. Ale przecież ja nie odpowiadam za swoje sny. A nazwy nie wymyślili wcale. Rzuciłam parę tekstów, ale to się okaże. Później dostałam lizaka i powiedziano mi, że jestem lepsza od Poświatowskiej. /łał/ A antologia "młodych" jest już w druku. Opłaciło się przychodzenie swego czasu do MDK'u. I za tydzień w czwartek jest ognisko w skansenie. Jak się zdążę naumieć to pójdę.
♪♪ Fisz - Dworzec.mp3