czwartek, 16 czerwca 2005

bym w końcu

Niefajnie jest czuć się niezrozumianym. Coś w stylu ja o chlebie, tamta o niebie. Może faktycznie jestem ZŁA, ale chyba dobrze mi z tym. Bycie naiwną i ufną nie popłaca. Się o tym nie raz przekonałam. Zbyt długo dałam robić z siebie ofiarę i wierną służebnicę innych. Kto co chciał to miał, no bo przecież nie mogę odmówić, bo lubić nie będą, bo odwrócą się. Jak się odwrócić mają to i tak się odwrócą. Ale co się obronię to się obronię. I wkurzają się ludzie, który wciąż na coś narzekają lub na brak tego cosia, a jak już im się to daje na tacy to spieprzają gdzie pieprz rośnie. A jakby tego było mało to wielce wkurzeni, że jak w ogóle mogliśmy im to zaproproponować. Że to wszystko to niby nie ich wina, że oni to tacy biedni i nieszczęśliwi i w chwili, kiedy mogą skorzystać z owego cosia to tak naprawdę nie mogą. A ty to masz ich biedność zauważyć i poużalać się nad nimi, tak samo jak robią to oni sami. Ale nie ważne, na tym skończę te przemyślenia. Tak żeby zbyt dużo nie napisać.

Ostatnio często myślę o tym co będzie. Może za często. Ale nie o świetnej pracy, karierze czy wielkiej kasie. Ale o braku bliskich osób wokół mnie, który prędzej czy później mnie czeka. Nie wyobrażam sobie mojego życia, zwyczajnie nie.

Naprawdę lubię spacerować po cmentarzach, zwłaszcza takich w parkach. Cicho tam, tak spokojnie. A później znów popełniłam grzech. Spojrzałam Ci w okno. Głupiam. Tyle lat. Bym w końcu znieczuła, raz na zawsze. Od tak, po prostu znieczuła na wczoraj, na dziś i jutro. Bym w końcu...


♪♪ Kamienne Ogrody - Odchodzę sam.mp3