Praktyki - dzień drugi. Wciąż czuję ten okropny zapach kapusty ze stołówki na dole. Przepisywanie z pustego w próżne w warunkach kiepskich raczej nie jest tym, o czym marzę na wakacje. Dostałam zeszyt służbowy (łał), ale długopis mam prywatny. Nie pogadasz. A chadzam tam na piechotę, co by na biletach zaoszczędzić. Ale cicho.
Tak na siłę odcinam się od tego. Wszystkimi nożyczkami, które mi dostępne w głowie. Nie lubię tej operacji, bo nie tego pragnę. Chciałabym wsiąknąć w to jak woda w gąbkę. Może jeszcze nie czas. Może muszę się upewnić. Może.
♪♪ Coma - Leszek Żukowski.mp3