niedziela, 28 sierpnia 2005

obłędy

Jestem wariatką. Odczuwam wszystko ze zdwojoną siłą. Ociekam uczuciami i emocjami jak dojrzały owoc sokiem. Chciałabym raz na zawsze wycisnąć z siebie wszystko. Nie przeżywać tego wszystkiego w koło macieju. Wziąć głęboki oddech. Taki żeby wystarczył, żeby nie trzeba odczuwać potrzeby posiadania drugiego na szyi i karku... Uwolnić się. Bo ból mnie przerasta. Bo ból mnie osacza.


---
a w najbliższą sobotę przedłożę chyba "Turniej jednego wiersza" w Łodzi nad sieradzki koncert myslovitz. chociaż ciężko zrezygnować z jakiejkolwiek z tych rzeczy. no nic.


§ Pia Mellody - "Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić."


29. sierpnia - 14:15
Rozłożona jestem na czynniki pierwsze. Rozładowana. Plątam się z kąta w kąt. Miejsca ani czasu nie odnajduję. Na myśli, uczucia i siebie. Skupić uwagi nie potrafię na niczym. Uciekłabym najchętniej. Uciekła od siebie hen. Siedzę. Siedzę i myślę jakby tu myśleć najmniej.