Tłumaczę sobie, że to zwykłe rozleniwienie. A może jednak pierwsza jesienno-zimowa melancholia? Płaczliwa muzyka, taka kojąca życie, dumne, choć małe świeczki i śnieg prószący za oknem. To dziwne, że moje samopoczucie z roku na rok są tak samo przewidywalne i powtarzalne. Nawet muzyka i świeca są te same. Oswoiłam swoją monotonię i rutynę.
A dzisiaj miałam pierwsze zaliczonko. Co z tego wyniknie dowiemy się za tydzień. A tymczasem czekam łikendu, a dokładniej wizyty u fryzjera i koncertu dżezowego.
--
przedstawiam moje ukochane glany. czis.
♪♪ Edyta Bartosiewicz - Moja ulubiona pora roku.mp3