Ja i tak wiem, że niektórzy walą komentarze bez czytania. Ale wcale się im nie dziwie. Sobie też nie kiedy piszę kilometrowe notki. A róż wcale nie jest oznaką świetnego nastroju. Wręcz przciwnie. I brak łez tak samo. Bo powódów do wylewania ich mam miliondwieście, ale sił już brak. Obraz na grafice to wyraz mojej melancholii i wielogodzinnego leżenia na biurku wpatrując się w odblaskujące lamki choinkowe. Albo w niebieskie delty żył na moim nadgarstku rozpaczliwie krzyczące, że wolałyby nie być. Ale są, a ja jestem aż tak złośliwa, że im wcale nie pomogę spełniając ich prośbę. /Dlaczego noc nie trwa wiecznie?/
Kiedyś pojadę do Finlandii. /czemu mam wrazenie, ze wszyscy smieją sie pod nosem./ A ja chce tam jechać, bo tam wszystko jest inaczej. Powietrze cały czas zamarznięte i ciągłe noce polarne. A bo w dzień nie można myśleć. /ferie to zły czas. bo za dużo go jest do myślenia./
Dziś w końcu udało ci się M. porozmawiac na gadulcu z tajemniczym. Łatwo nie było, ale znow nie tragicznie. /w końcu to on do mnie zagadał/ Że sylwester pod znakiem zapytania. No tak, ale w razie czego samotny sylwester w czterech ścinach nie byłby dla ciebie niczym obcym. Wręcz przeciwnie. W końcu do tej pory tylko tak je spędzałaś M. A mimo wszystko będziesz zdania, że tajemniczy coś ukrywa. Bo do tej pory nie napisał, choc obiecał. /mam małą prośbę. rób co chcesz bylebyś wystawił "kawę na ławę". przytul mnie albo spierdalaj? wszystko jasne?/
Doszłam do wniosku, że nawet jesli miałabym wybrać jakiekolwiek miasto w Polsce, w którym mogłabym zamieszkać to byłby właśnie Wrocław. Niezonszę tego miasta /bo nienawidzę to paskudne słowo, którego właśnie nienawidzę/ Jestem potwornie przekorna i lubię robić na przekór wszystkiemu i wszystkim, nawet sobie. A po za tym chciałabym sprawdzic sie w sytuacji ekstremalnej dla mojej psychiki.
Świąt też nieznoszę. I tej całej świątecznej szopki. Najchętniej wrzuciłabym bombę do buta mikołaja, a świątecznemu karpiowi odrąbałabym ogon i inne członki. Rodzina, która cały rok żyje ze sobą jak pies z kotem bluzga na siebie ile wlezie przez jeden w dzień w roku przygryza języki, szepcze bluźnierstwa pod nosem. A moja to już nawet nie udaje. Bo i po co? Niech żyje magia świąt. /miało zabrzmieć ironicznie/