Zdolnego mam tatusia. Raz do roku siądzie przy komputerze kompletnie nie znając się na nim, ale wystarczy kilka minut żeby coś zepsuć. Baa. Żeby to jeszcze przyznał się do tego, to nie. Nawet słowa nie piśnie o tym, ani o tym, że w ogóle przy kompie siedział. Dopiero jak powie mu się, że są na to dowody to od niechcenia coś tam bąknie. Tym razem podczas mojej nieobecności zainfekował mi komputer wirusami, robakami, trojanami, dialerami i innym dziadostwem. W sumie było tego ok. 30 sztuk. Najpierw to mówił "łoo tam", że niby przesadzam, a później jak już okazało się, co dokładniej nabroił to mina mu zrzedła. Cytowała raczej nie będę, ale wiem jedno - teraz tatuś komputera już nie ruszy na pewno, omijał go będzie jak ognia. No to chyba można odetchnąć z ulgą. Komputer oczywiście został odratowany dzięki interwencji pewnej kompetentnej osoby. Bo ja to się do tego kompletnie nie nadaję.
Coś mi się wydaje, że zbliża się
rewolucja, bo mam ochotę rozwalić jakieś krzesło czy cóś. Ale, ale jestem mocna i nie dam podporządkować się matce naturze!
♪♪ Tworzywo Sztuczne - Wiśnie.mp3