niedziela, 29 maja 2005

"tu nawet nudzą się psy"

To była tragedia. Gorzej niż źle. ŻENADA. Na skwarze czułam się jak danie główne w smażalni przy molo. I jakby tego było to te całe Juwenalia przypominały jedną wielką farsę. Bo ludzi prawie wcale nie było. Pod wieczór, kiedy to już wracałam cała brudna i zmęczono zaczęło ich trochę napływać, ale trochę to naprawde dobre słowo. A ja chciałam napisać relację do gazety. Sama nie wiem, jeśli uda mi się uda to zrobić pomijając fakt totalnej chały to będzie mistrzostwo. To w moim śnie było już więcej ludzi niż okazało się być w rzeczywistości.

Za każdym razem razem, kiedy go widzę staram się zobaczyć w nim coś ciekawego. Czegoś, co mnie poruszy. Niestety, nic z tego. Nie bójmy się tego stwierdzenia: De. jest pierdoła saską! I chyba już nic tego nie zmieni. Tego i tego, że ja jestem desperatką. Nie lubię tych ciągłych rozczarowań tym i tamtym. Zwłaszcza tamtych, bo ci nie istnieją generalnie.

Dziś czeka mnie "Wielka Gwiazda (b)Idola - Kuba Kęsy". Pomyśleć, że równie dobrze mogłam siedzieć przy tym namiocie z Roguckim. Normalnie żal serce ściska! Szkoda słów.


♪♪ Tworzywo Sztuczne - Tramwaj.mp3