środa, 4 maja 2005

na szybko

Jak się nie ma w głowie to trzeba mieć w nogach! Zeszyt ważniejszy od powietrza niemal zostawiony w szkole. O wszystkie świętości, co to ja przechodziłam. Dużo łatwiej będzie wymienić to, czego nie przechodziłam. W nerwach rozum tracę i nie jestem w stanie przeanalizować sytuacji. Działam pod wpływem emocji. Bogu dzięki, albo nie, raczej dzięki koledze, jego kluczowi i moich cichobiegach /szybkich butach w szybkich nogach/ zeszyt odnalazł się. Wielkie ufff... Ale, ale jakby tego było teraz mało teraz mój maleńki rozumek zadręcza mnie pytaniem: czy ty dziewczyno zamknęłaś dobrze samorząd? I choć nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się nie zamknąć czegokolwiek co do zamknięcia było, to zdarzyło mi się po milion razy sprawdzać czy aby wszystko jest tak jak być powinno, czyli zabezpieczone na tyle spustów na ile to możliwe. Jeny... a jak faktycznie nie zamknęłam? Spokój! Nie no, to już przegięcie. Teraz gadam do siebie. Kaftan bezpieczeństwa - raz, proszę!

Dziś dzień jak pudel wyglądam, bo włosy kręcą mi się na deszczu. Pani od wierszy coś tam mówiła, ale ja nic nie wiem. Wtedy to cały czas myślami byłam z moim zeszytem. Podanie złożone gdzie trzeba. Grzecznie i w miarę możliwości pomagam przy juwenaliach. Piszę, piszę, choć za efekty nie ręczę. A przez koło fotograficzne to zostałam olana totalnie. Bo nikt nie powiadomił mnie o plenerze. No foch, normalnie foch!

Okazało się, że na zdjęciu wcale nie wyszłam jak świnka morska tylko raczej jak muminek. A może jednak jak świnka morska...(?) No nie wiem. Tekst w miare szybko poszedł do druku, aż mnie to zaskoczyło, bo wcześnie na mały artykułu o musiałam czekać parę miesięcy. I w kwestii formalnej... tadam! /tak na marginesie to zdąrzyli na ostatni gwizdek, bo jeszcze trochę i będzie ze mnie nastolatka jak z koziej dupy trąbka./



----
(apel do Pana tudzież Pani czasu:
gnasz jak cię o to nie proszą i stoisz jak błagają o przyspieszenie. może więcej elastyczności, co?)


♪♪ Püdelsi - Kwas.mp3